Zadzwoń Schowek
Aktualności

Będzie mniej mieszkań w 2021 roku


Alarmujące dane GUS

Panika jest nieuzasadniona? Niekoniecznie. Pierwsze zmiany na rynku nieruchomości można zaobserwować już dzisiaj. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w kwietniu 2020 roku liczba mieszkań, których budowę właśnie rozpoczęto, była o 37,8 procent niższa niż rok wcześniej. W budownictwie komunalnym jest jeszcze gorzej. Spadek wyniósł tam bowiem 81,7 procent. Niepewność jutra, a w szczególności zmniejszająca się liczba pracowników budowlanych, rosnące ceny materiałów budowlanych oraz ich ograniczona dostępność, zniechęca inwestorów do rozpoczynania kolejnych przedsięwzięć. Większość deweloperów skupia się dzisiaj na dokończeniu już rozpoczętych inwestycji.
 

Mniej mieszkań to wyższe ceny

Chociaż wydawało się, że drożej już nie będzie, cena za metr kwadratowy mieszkania może jeszcze podskoczyć. Szacuje się, że w dużych miastach, takich jak Kraków, Poznań, Wrocław oraz Gdańsk, może ona sięgnąć nawet kwoty 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy. To oznacza, że niewielkie, dwupokojowe mieszkanie o powierzchni 45 metrów kwadratowych, kosztowałoby 450.000 złotych. To kwota absolutnie nieosiągalna dla większości Polaków. Im mniej dostępnych ofert, tym natomiast większe przyzwolenie na windowanie cen. Dodatkowo sprawę komplikuje inflacja. Być może obecnie jest ona nieszczególnie zauważalna, ale w 2021 roku może pokazać swoje rzeczywiste możliwości. Specjaliści w zakresie nieruchomości podkreślają zatem, że rok 2020 jest optymalnym czasem na inwestycje. Korzystne ulokowanie pieniędzy właśnie w tym momencie, może przynieść wiele korzyści w przyszłości.
 

Coraz trudniej o kredyty hipoteczne

Na marginesie warto też zaznaczyć, że w 2021 roku bardzo trudno będzie wziąć kredyt hipoteczny na zakup nieruchomości. Banki już teraz zwiększają wymogi. Do tej pory na przykład w większości placówek akceptowalny był wkład własny na poziomie 10 procent. Obecnie jednak większość banków udziela kredytu jedynie przy wkładzie w wysokości 20 procent. Zdolność kredytowa również określana jest w nieco inny sposób. Może się okazać, że osoba wykazująca zarobki na poziomie 5 tysięcy złotych netto, samotna i mająca mniej niż 30 lat, nie kupi dwupokojowego mieszkania o wartości 450.000 złotych. Żaden bank nie udzieli jej bowiem kredytu na 25 lat, nawet uwzględniając duży wkład własny.
 

Rynek pierwotny a koronawirus

Na stan rynku nieruchomości wpłynęła przede wszystkim epidemia koronawirusa. Zastój w branży budowlanej oraz niedobór pracowników być może nie jest jeszcze szczególnie odczuwalny z perspektywy kupującego. Pierwsze efekty zobaczymy jednak już w 2020 roku. Faktem jest bowiem to, że wiele inwestycji nie zostało uruchomionych do sprzedaży. Deweloperzy borykają się z licznymi problemami. Zawieszenie terminów administracyjnych oraz ograniczenia w dostępie do urzędów spowodowały, że wiele formalności, związanych z oddawaniem budynków do użytku, zostało rozciągniętych w czasie. Dodatkowo braki kadrowe i ograniczenia w sprowadzaniu określonych materiałów doprowadziły do opóźnień w realizacji inwestycji. Z tego powodu podaż na rynku pierwotnym w 2021 roku znacząco spadnie.

Udostępnij